poniedziałek, 10 stycznia 2011

inicio

To nie tak mialo wyglądać. Miałem się spakować w marynarski worek, zabrać jakieś książki, trochę ubrań, przybory do golenia i maszyne do pisania. Jednak worek marynarski to najbardziej niewygodny pomysł na transportowanie doczesnego dobytku jaki wymyślono. Spakowałem się więc w turystyczną torbę na kółkach. Książki powciskałem do bagażu podręcznego, nie golę się więc nie zabrałem żadnych przyborów a maszyny do pisania nawet nie posiadam więc chuj z tym. Dla lepszej dramaturgii na lotnisko też powinienem był się udać sam, na kacu, po nieprzespanej nocy. Odwieźli mnie rodzice, siostra cioteczna i brat z dziewczyną. Mojej dziewczyny nie było, bo takowa nie istnieje chwilowo, ale to też przecież w sumie pewien element dramaturgii.

Szybkie pożegnanie. Lot do Frankfurtu. Nudny jak każdy inny. Na miejscu pojawiły się komplikacje, kolejny samolot okazał się być opóźniony kilka godzin. Nachodziłem się parę kilometrów co chwile będąc przekierowywanym w inne miejsce. W jedynym czynnym sklepie kupiłem za ostatnie euro 2 piwa i pół litra whisky w plastiku. Dookoła sami latynosi, jeden chińczyk i polscy robotnicy budowlani robiący jakieś instalacje na lotnisku.

Czekam na Panamę. I potem dalej na południe. Z dala od zimy i domu. Z dala od wszystkiego co bliskie i znane. W ostatnim czasie naokrągło słyszałem pytanie po co jedziesz. Niewiem. To się okaże. A jak się nie dowiem to i tak nie mam wyjścia, bo niestać mnie na powrót. Skończyły mi się piwa.

3 komentarze:

  1. super.będę fanem. pisz a ja będę czytał:) Tytus

    OdpowiedzUsuń
  2. z tymi workami marynarskimi to nie do końca prawda. ja bardzo polecam ten model: http://www.over-board.co.uk/catalog//bwaterproof-bags-and-casesb/dry-tube-bags/waterproof-backpack-dry-tube-with-window-br-60-litres.p94.html
    podróżowałam z nim przez 2 mies w porze deszczowej po indiach i spisał się na medal.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja taki zwykły wojskowy brałem pod uwagę

    OdpowiedzUsuń