środa, 26 stycznia 2011

50$

Zaczepił mnie dziś jakiś smętny człowiek. Chciał pożyczyć pieniądze. Odmówiłem. Potem chciał ukryć broń w kościele, tym razem przegonił go ksiądz. Później dowiedziałem się, że jest płatnym mordercą. Wyglądał zupełnie nijako, człowiek zupełnie inaczej wyobraża sobie latynoskiego zabójcę. Tak samo jak rzeczywistość tropików różni się od tej z folderów turystycznych.

Jakieś dwa tygodnie temu w slumsie w Guayaquil zamordowano kilku policjantów. Złapano jednego zabójcę, na pozostałą czwórkę nadal trwa obława. Podobno ukrywają się w okolicznych wioskach. Dziś do naszego miasteczka przyjechał oddział antyterorystów, podobno widziano kogoś podejrzanego. Nie można wychodzić po zmroku. Kupiłem piwo na zapas, jest miły wieczór. Huśtam się na hamaku i myśle o domu. O tym odległym jak fatamorgana, nie tym tutaj, boleśnie autentycznym jak wyrok śmierci za 50 dolarów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz