niedziela, 6 lutego 2011

El Payaco

Dostałem ulotkę reklamującą przybycie cyrku. Circo Gigante Modelo – Vealo Hoy! Nigdy w życiu nie byłem jeszcze w cyrku. Ulotka zapowiadała śmiertelnie niebezpieczne popisy akrobatów z grupy Pendulo de la muerte, przebiegłe sztuczki wielkiego maga Sulimana oraz wyglądającego na ulotkowym zdjęciu dosyć makabrycznie i odstraszająco, clowna Pitito. Zachęcony czekającą mnie mocą atrakcji postanowiłem, że się wybiorę. Zapowiadał się cudownie absurdalny wieczór, Na szczęscie znajomy ekwadorczyk uświadomił mi, że będąc jedynym gringo w cyrkowym namiocie, do tego nie mówiącym po hiszpańsku, to ja stanę się głównym wydarzeniem wieczoru. Będzie to żałosne one-man-show. To ze mnie Pitito będzie stroił żarty, których nie będę rozumiał, to mnie Suliman pozbawi ostatniej jedno dolarówki, to mnie zebrana gawiedź będzie wytykała umazanymi tłustym jedzeniem paluchami i głośno wyśmiewała. Chyba jednak nie mam wystarczająco dużo dystansu do samego siebie by znieść taki wariacki seans w tropiku. Na pamiątkę pozostanie mi jedynie ulotka, brzydsza niż te reklamujące w Warszawie burdele.

2 komentarze: