poniedziałek, 13 czerwca 2011

Lucas 4:18


Na ulicy przyczepił się do mnie jeden dzieciak. Znam tego skurwysyna, rzuca mi w okno kamieniami i krzyczy że chce cukierki. Szczerbaty gnojek, może 8 letni. Idzie za mną i cały czas gada. Gada bardzo dużo, bardzo szybko. Chyba raczej do siebie niż do mnie, przynajmniej ja niespecjalnie cokolwiek rozumiałem. Wyłapałem tylko jedno, często powtarzane zdanie Lucas cuatro dies y ocho. Lucas cuatro dies y ocho.
-Que significa? Pytam się dzieciaka, zainteresowany bo wydaje mi się, że skoro mowi Lucas, to pewno chodzi o mnie.
-Que? Zadziera głowę w górę, patrzy na mnie tymi wielkimi oczami i szczerzy się w bezzębnym uśmiechu wyjadając brudnymi łapami marakuję.
-Que significa esto que dices todo tiempo, Lucas cuatro...
-Lucas cuatro dies y ocho! Lucas cuatro dies y ocho!!  Gnojek się szczerzy jeszcze bardziej i wykrzykuje niczym w ekstazie.
-Si y que significa?
-Lucas cuatro dies y ocho...  mały robią głupią mine i sie na mnie gapi.
Próbowałem myśleć. Nagle mnie tknęło.
-Es de La Bilbia? Si?
-Si! Lucas cuatro dies y ocho! Zaciął się i zaczyna mnie już wkurwiać.
-Vale, que significa? spytałem po raz kolejny, najspokojniej jak potrafiłem.
-Usted esta el diablo. Wymamrotał z przejęciem. El diablo! Usted!
-Que? Yo? Porque?... Diablo?
-Porque usted no tiene el espiritu. Aqui. Pokazuje na głowe y aqui teraz pokazał na serce. Usted no tiene espiritu...Dokończył wyżerać pestki marakuji, rzucił pustą skorupę gdzięś przed siebie i zaczął biec.
-Ey, espera! Próbowałem go zatrzymać, żeby mi wytlumaczył o co mu chodzi, ale szczerbaty chujek był już daleko. Odwrócił się jeszcze i krzyknął
-Lucas cuatro dies y ocho! Poczym szczerząc się pomachał entuzjastycznie. Tyle go widziałem.
Lucas cuatro dies y ocho. Powtarzałem sobie w myśli. Co to do cholery znaczy. Powiedział jeszcze, że jestem diabłem i nie mam ducha w sercu. Skurwysyn mnie rozgryzł. Ze stresu zacząłem się pocić i zapomniałem dokąd szedłem. Wstąpiłem więc na piwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz